Fraza „business bank line of credit”, na pierwszej stronie banki i firmy pożyczkowe, a na drugiej teledyski, komunikator LINE i The Line Hotel. Właśnie taki obraz opisuje opublikowane 3 listopada badanie SE Ranking, według którego udział słów kluczowych z niepowiązanymi wynikami w danych zbieranych automatycznie wzrósł w ciągu jednej doby z 0,09% do 57,3%. W 84% przypadków te wyniki dotyczyły tylko jednego słowa z zapytania, więc spadek widoczny w raporcie z końca września lub z października nie musi oznaczać, że strona straciła pozycję.
Google nie skomentował publicznie tych wyników ani nie potwierdził, że celowo podsuwa narzędziom inne strony niż ludziom. Liczby z kilku niezależnych źródeł układają się jednak w spójny obraz, a dane Nozzle obejmują też Polskę.
Od blokad do stron, które wyglądają normalnie
Spór o automatyczne pobieranie wyników trwa od dawna. We wrześniu 2025 roku Google wycofał parametr wyświetlający 100 wyników na stronie, latem 2026 roku zaczął kierować linki w SERP przez pośrednie adresy google.com/goto, a równolegle przegrał w sądzie pierwszą rundę sporu z SerpApi. Jesienią doszła nowa odsłona: odpowiedź, która wygląda poprawnie, ale nie zgadza się z rzeczywistym wynikiem.
Pierwszą szczegółową analizę opublikowała 10 października firma Nozzle, a jej autor Derek Perkins nazwał zjawisko „zatruwaniem SERP” (poisoned SERPs). Według Nozzle 13 września zapytania do Google zaczęły masowo kończyć się błędami, a od 20 września część tych, które przechodziły, wracała z podmienionymi wynikami. Taka kolejność ma znaczenie, bo odmowa mówi scraperowi, żeby spróbował ponownie, a kompletna strona z błędną zawartością trafia do bazy jako prawdziwy pomiar.
Nozzle rozróżnia dwie usterki. Pierwsza to właśnie zatrucie: zapytanie dostaje odpowiedź na temat, ale znikają witryny zwykle widoczne dla danej frazy. Druga, opisana w raporcie „Google Plays Dumb”, polega na ignorowaniu części zapytania, często wszystkich słów poza jednym. Tej drugiej usterki dotyczy nowe badanie SE Ranking, choć firma mówi szerzej o wynikach niepowiązanych z zapytaniem.
Kluczowe fakty: co pokazują poszczególne badania
Dostawcy stosują różne definicje, próby i okresy, dlatego ich procentów nie wolno porównywać wprost. Zastrzega to także Search Engine Journal, który zestawił dane SE Ranking i Nozzle. Warto też pamiętać, że wszystkie firmy z tabeli sprzedają narzędzia SEO, w tym monitoring pozycji.
| Źródło | Próba i okres | Co mierzy | Najważniejszy wynik |
|---|---|---|---|
| SE Ranking | 10 000 fraz, Google USA, desktop, 17–24 września | Niepowiązane wyniki w pobranej liście do 50 pozycji | 0,09% (16 września), 57,3% (17 września), 67,2% (24 września) |
| Nozzle, „Google Plays Dumb” | Desktop, oceniane obie strony SERP, od 16 września do 1 listopada | Pominięta część zapytania na stronie 1 lub 2 | 13,2% wobec 0,06% wcześniej, szczyt 39,9% (28 września) |
| Nozzle, „Poisoned Google SERPs” | Desktop, oceniane obie strony SERP, od 13 września do 1 listopada | Mniej niż połowa zwykle widocznych witryn | 26,9% wobec 0,28% wcześniej, szczyt 64% (31 października) |
| Keyword.com | Dane własne, od 13 września do 14 października | Brak większości zwykłych domen i ich późniejszy powrót | 13,1% wobec 0,3% w sierpniu, szczyt 34% (30 września) |
| Ahrefs | Szacunek firmy z października | Udział wyników dotkniętych problemem | 5–20%, zależnie od dostawcy danych |
SE Ranking: pierwsza piątka czysta, kłopot od dziewiątej pozycji
SE Ranking przeanalizował 80 000 przypadków, czyli sprawdzeń jednej frazy jednego dnia. Do 16 września udział fraz z niepowiązanymi wynikami nie przekraczał 0,1%. Od 17 do 23 września utrzymywał się w przedziale 56,9–60,2%, a 24 września osiągnął najwyższe zmierzone 67,2%.
Najciekawsze jest to, gdzie te wyniki się zaczynały. W 96,5% dotkniętych zestawów pojawiały się od pozycji 9 lub niżej, w 3,5% na pozycjach 6–8, a w pierwszej piątce nie zaczynały się ani razu. Szybki rzut oka na górę SERP nie zdradzał więc niczego.
Mechanizm dobrze widać na przykładach. Fraza „what can you make in a crock pot” przyciągnęła restauracje The Melting Pot i Lobster Pot, „what are symptoms of dry eye disease” przyniosła Dry January i prażone orzeszki, a „how to turn an idea into a business plan” domeny zawierające słowo „into”. Frazy jednowyrazowe zawsze wracały czyste, co SE Ranking tłumaczy brakiem innego słowa, którym dałoby się je zastąpić.
Puste miejsca zajmowały głównie duże platformy: Facebook pojawił się w 45,2% oznaczonych przypadków, Reddit w 41,3%, Instagram w 31,6%, a słownik Merriam-Webster mniej więcej w co szóstym. Firma zastrzega, że badała tylko wyniki organiczne i nie wie, jakie były intencje Google ani co widzieli prawdziwi użytkownicy. Ustawienia zbierania danych w październikowych pomiarach kontrolnych różniły się też od wrześniowych.
Nozzle: tytuł strony nadal pokazuje całe zapytanie
Raport Nozzle opiera się na znacznie większej próbie (261 mln ocenionych stron wyników od 9 marca, 52 kraje). Firma pokazuje, że zjawisko nie zaczęło się we wrześniu. Już od marca występowało falami, sięgając maksymalnie 0,3% tygodniowo. W tygodniu od 28 września udział wyniósł 25%, a w tygodniu od 26 października znów 7,6%.
Na 99,9% takich stron tytuł wciąż zawiera pełne zapytanie, a komunikatu „Showing results for” nie ma w ogóle. Najczęściej znika jedno słowo (70%), dwa w 18,9% przypadków, trzy lub więcej w 11,1%. Problem rośnie wraz z długością frazy: dotyczy 1,3% zapytań dwuwyrazowych i 4,6% zapytań z pięciu lub więcej słów. Silniej dotyka też długi ogon, 3% przy frazach poniżej 100 wyszukań miesięcznie wobec 0,6% przy co najmniej 100 000.
W przykładzie „easy strawberry jam” AI Overview nadal podawał przepis na dżem, a wyniki organiczne dotyczyły serialu „Easy”. Monitorowana strona, która zwykle należała do stałych wyników danej frazy, wypadała z top 10 na 66,2% takich stron, wobec 1,9% w okresie bazowym. Cztery na pięć epizodów trwały jednak tylko jeden pomiar.
Polska w danych Nozzle
Polska nie odstaje od głównych rynków. W krajowym zestawieniu Nozzle zatrute było 13,8% z 103 165 ocenionych polskich stron wyników. Dla porównania: USA 13,4%, Niemcy 14,9%, Wielka Brytania 9,4%, Czechy 18,4%. Ignorowanie części zapytania objęło w Polsce 2,4% z 86 814 ocenionych stron, przy 2,5% w całym badaniu. To liczby z innej podstawy niż w tabeli powyżej, więc nie należy zestawiać ich z 26,9% czy 13,2%. Próba polska jest też mała w porównaniu z amerykańską, liczącą ponad 24 mln stron.
Co to znaczy dla SEO i AIO
Najbardziej narażone są raporty. Spadek na pozycjach 9+ lub z pierwszej strony na drugą to dokładnie ten obszar, w którym zjawisko koncentrowało się we wrześniu. Search Engine Journal radzi więc, by najpierw sprawdzać właśnie drugą stronę i niższe pozycje. To dobra wskazówka dla danych z września, ale nie należy traktować pierwszej strony jako bezpiecznej. W dziennej tabeli Nozzle z końca października część zapytania znikała częściej na stronie 1 (5,8% 1 listopada) niż na stronie 2 (4,6%), choć tygodniowe zestawienie tej samej firmy, liczone względem wcześniejszych czterech tygodni każdej frazy, nadal wskazuje na przewagę strony 2. Z kolei szczyt zatrucia samej strony 1 przypadł według Nozzle na 27 października (34,8%).
Praktyczna procedura przed uznaniem spadku za prawdziwy może wyglądać tak:
- Otwórz zapisany SERP, jeśli narzędzie go przechowuje. Sprawdź, czy strony, które zajęły Twoje miejsce, odpowiadają na całe zapytanie, czy tylko na jedno słowo. Zmiana rankingu przesuwa witryny, ale nie zmienia tematu wyników.
- Zobacz, czy zniknęła też konkurencja. Keyword.com zaleca sprawdzenie, czy stali rywale spadli razem z klientem. To mówi więcej niż sama pozycja.
- Porównuj z historią frazy, nie z wczorajszym dniem. Wczorajszy pomiar mógł być równie błędny. Keyword.com odnotował już falę w dniach 4–10 września, więc początek września nie jest czystym punktem odniesienia.
- Daj danym kilka dni. Według Keyword.com w 78% przypadków zwykłe domeny wróciły w ciągu trzech dni. Nozzle mierzy wolniejszy powrót: 46,9% w ciągu trzech dni i 90,4% w ciągu dwóch tygodni, przy czym na koniec października tempo spadało.
- Sprawdź Search Console. Jeśli strona „zniknęła” w trackerze, a dane o kliknięciach i wyświetleniach dla tej frazy nie drgnęły, najpewniej nic się jej nie stało. Porównuj ten sam kraj, urządzenie i zakres dat.
- Szukaj sygnałów na samej stronie. Nozzle wskazuje, że przy frazach mających zwykle osiem stron wyników paginacja kończy się najpóźniej na czwartej w 28,9% przypadków (normalnie 0,2%), a jedna domena zajmuje co najmniej trzy miejsca w 39,9% (normalnie 10%).
Agencje powinny dodać do comiesięcznych zestawień krótką adnotację o jakości danych. W naszym szablonie raportu miesięcznego dla klienta SEO to dobre miejsce na komentarz do pojedynczych, nagłych spadków. Nie chodzi o tłumaczenie każdej straty błędem pomiaru, bo jak przypomina SE Ranking, trwały spadek potwierdzony innymi sygnałami nadal wymaga diagnozy.
Dla AIO sprawa ma drugie dno. Wiele narzędzi do mierzenia widoczności w AI i część systemów pobierających dane z wyszukiwarki korzysta z tych samych metod i często tych samych dostawców. Autor analizy opublikowanej przez Search Engine Land, związany z SERPrecon, twierdzi, że na zatrutych stronach AI Overviews pojawiają się wyraźnie rzadziej. Jeśli to się potwierdzi, raporty o spadku obecności w AI Overviews również wymagają weryfikacji, zanim ktokolwiek zacznie zmieniać pod nie treści.
Reakcje branży
Dostawcy narzędzi przez kilka tygodni publikowali własne stanowiska, choć każdy opisuje problem i swoje zabezpieczenia inaczej.
- Semrush w komunikacie z 27 października potwierdził, że część zautomatyzowanych zapytań dostaje wyniki inne niż typowy użytkownik. Firma opisuje dwie postacie problemu: strony w całości niepowiązane z zapytaniem oraz strony, które zaczynają się poprawnie i psują się niżej. Ta druga jest trudniejsza do wykrycia.
- Ahrefs podał, że filtruje nietypowe wyniki i czyści dane historyczne, ale według Search Engine Journal nie sprecyzował, których dat i raportów to dotyczy.
- AccuRanker informuje, że 24 października Google zatruł 40% pierwszych pobrań na desktopie, a po kontrolach podmieniona pierwsza strona została w 3,2% monitorowanych fraz. Firma wskazuje też trzy kolejne zaostrzenia detekcji: 15, 20 i 23 października.
- SEOmonitor przyznał, że między 9 a 13 października część błędnych wyników trafiła do platformy, a dotknięte frazy przetworzono ponownie.
- BrightLocal, ustami prezesa Mylesa Andersona, stwierdził, że nikt w branży nie ma jednego rozwiązania, które załatwiałoby sprawę w całości.
Specjaliści wcześniej doszli do podobnych wniosków na własną rękę. Alex Wolk pisał 9 października na platformie X, że ręczne sprawdzanie fraz w oknie incognito to jedyny sposób, by zaufać zmianom widocznym w narzędziach. Barry Schwartz z Search Engine Roundtable łączy to zjawisko z szerszą kampanią przeciw scraperom, a Nozzle i Ricardo Batista z Cloro uważają, że celem są przede wszystkim boty AI, a trackery obrywają przy okazji. To wciąż interpretacje, nie ustalenia.
Najdalej idzie wspomniany tekst w Search Engine Land z 3 listopada. Autor stawia hipotezę, że narzędzia, powtarzając zapytania do momentu uzyskania dwóch zgodnych wyników, mogą generować trzy do pięciu razy więcej zapytań. Część z nich, omijając detekcję, mogłaby sztucznie zawyżać wyświetlenia w Search Console. Rozważa też, że niewielki odsetek błędnych rozpoznań mógłby kierować takie wyniki do prawdziwych użytkowników. Żadne z tych twierdzeń nie zostało potwierdzone twardymi danymi, ale pierwsze dobrze uzasadnia, by przy weryfikacji spadków patrzeć w Search Console nie tylko na wyświetlenia, lecz także na kliknięcia.
Co dalej
Na razie nic nie wskazuje na koniec problemu. Po uspokojeniu w połowie października Nozzle odnotował najgorszy jak dotąd wynik pod koniec miesiąca, a powrót zwykłych witryn wydłużył się: odsetek powrotów w ciągu trzech dni spadł z 67,9% (dane do 21 października) do 46,9%. AccuRanker zapowiada osobny tekst o stronach 2 i dalszych, gdzie widzi podobną usterkę, dlatego warto sprawdzić u swojego dostawcy, czy jego kontrole obejmują cokolwiek poza pierwszą stroną.
Google w czerwcowych wskazówkach dotyczących zewnętrznych usług SEO zaznaczył, że narzędzia te nie mają dostępu do jego wewnętrznych danych o rankingu. Trudno jednak oczekiwać, by firma szczegółowo opisywała metody walki ze scrapingiem. Jeśli rozjazd się utrzyma, tracker przestanie być w raportach jedynym źródłem prawdy, a zostanie jednym z sygnałów obok Search Console, analityki i pomiarów ręcznych. Zespoły, które przygotowują listopadowe raporty za październik, powinny taką zmianę uwzględnić już teraz.
FAQ
Czym są zatrute wyniki Google (poisoned SERPs)?
To strony wyników zwracane automatycznym zapytaniom, które wyglądają poprawnie, ale nie zawierają większości witryn zwykle widocznych dla danej frazy albo odpowiadają tylko na jedno słowo zapytania. Nazwa pochodzi od branży SEO. Google nie potwierdził takiej praktyki.
Czy prawdziwi użytkownicy widzą takie wyniki?
Nie ma na to dowodów. SE Ranking zastrzega, że jego dane nie pokazują, co widzieli ludzie, a tekst w Search Engine Land, który dopuszcza taką możliwość, opiera się na hipotetycznych wyliczeniach.
Jak odróżnić błąd pomiaru od prawdziwego spadku?
Sprawdź, czy wyniki, które zajęły Twoje miejsce, dotyczą całego zapytania, czy zniknęli też stali konkurenci i czy spadek utrzymuje się w kolejnych pomiarach. Następnie porównaj to z kliknięciami i wyświetleniami w Search Console dla tej samej frazy, kraju i urządzenia.
Czy problem dotyczy polskich fraz?
Tak. W zestawieniu Nozzle zatrutych było 13,8% ocenionych polskich stron wyników, a część zapytania była ignorowana na 2,4%. Polska próba jest jednak znacznie mniejsza od amerykańskiej, a badanie SE Ranking obejmuje wyłącznie Google USA.
Czy warto zrezygnować z trackera pozycji?
Nie ma takiej potrzeby, ale dane z końca września i z października trzeba czytać ostrożniej. Sprawdź, jak dostawca wykrywa i poprawia błędne strony, czy kontroluje także stronę 2 oraz czy czyści dane historyczne.
