Google po cichu opublikował dokumentację nowego interfejsu Web Search Service API, który daje dostęp do wyników wyszukiwania z całego indeksu Google w formacie JSON. Haczyk jest jeden, ale zasadniczy: z API mogą korzystać wyłącznie firmy z podpisaną umową partnerską. Dla reszty rynku, w tym twórców narzędzi SEO i aplikacji opartych na wynikach Google, drzwi pozostają zamknięte, a oficjalna ścieżka do pełnego indeksu wciąż nie istnieje.
Co dokładnie opublikował Google
Jak podaje Search Engine Journal, Google odświeżył 9 września 2026 roku stronę przeglądową usługi Web Search Service API oraz cztery powiązane z nią strony w serwisie Google for Developers. Dokumentacja opisuje interfejs, który pozwala partnerom programistycznym „pobierać i wyświetlać wyniki wyszukiwania Google” w aplikacjach i na stronach internetowych. Zapytania można wysyłać przez REST lub gRPC, a odpowiedź przychodzi jako JSON zawierający listę wyników, metadane oraz informacje o czasie wykonania.
Sam fakt istnienia takiego API nie jest zaskoczeniem. Już w styczniowym komunikacie o wygaszaniu Custom Search JSON API firma wspominała o „rozwiązaniu do przeszukiwania całej sieci” dla partnerów, którzy potrzebują pełnego indeksu Google. Dopiero teraz jednak wiadomo, jak to rozwiązanie wygląda od strony technicznej. I równie ważne jest to, czego dokumentacja nie zawiera: ani słowa o tym, kto może zostać partnerem, ile usługa kosztuje i jakie obowiązują limity zapytań.
Kontekst: Google zamyka stare drzwi do swojego indeksu
Aby zrozumieć wagę tej publikacji, trzeba cofnąć się do stycznia 2026 roku. Google ogłosił wtedy, że 1 stycznia 2027 roku wycofa Custom Search JSON API, czyli interfejs, który przez lata był najprostszym legalnym sposobem na pobieranie wyników Google w formie strukturalnej. Interfejs został natychmiast zamknięty dla nowych klientów, a dotychczasowi użytkownicy dostali rok na migrację.
W tym samym ruchu firma zaczęła wygaszać opcję przeszukiwania całej sieci w Programmable Search Engine. Od 20 stycznia 2026 roku każda nowo utworzona wyszukiwarka musi korzystać z ustawienia „Sites to search”, ograniczonego do 50 domen. Istniejące wyszukiwarki z włączoną opcją „Search the entire web” zachowają ją tylko do 1 stycznia 2027 roku, czyli do tego samego terminu, w którym zniknie API.
Oficjalna rekomendacja Google dla klientów biznesowych brzmi: migrujcie do Vertex AI Search. Problem w tym, że Vertex AI Search to zupełnie inny produkt, nastawiony na przeszukiwanie własnych danych firmy i budowanie konwersacyjnych asystentów w chmurze Google Cloud, a nie na dostęp do publicznego indeksu wyszukiwarki. Dla małych zespołów, które używały Custom Search JSON API do monitoringu, badań czy prostych integracji, taka migracja nie ma sensu ekonomicznego ani funkcjonalnego.
Web Search Service API jest więc jedyną udokumentowaną ścieżką do pełnego indeksu, jaka pozostanie po 1 stycznia 2027 roku. I ta ścieżka prowadzi wyłącznie przez umowę partnerską.
Jak działa Web Search Service API: kluczowe fakty
Dokumentacja jest na tyle szczegółowa, że można odtworzyć pełny model interfejsu. Poniżej zebraliśmy najważniejsze elementy.
Wymagania dostępu
Każdy partner musi spełnić trzy warunki: mieć aktywny projekt w Google Cloud, utworzyć klucz API w konsoli Google Cloud oraz dysponować identyfikatorem klienta (client_id) przypisanym do umowy partnerskiej. Identyfikator ma ustandaryzowany format zawierający nazwę partnera, nazwę produktu i zestaw funkcji, według wzoru „partner-[nazwa]-[produkt]-[zestaw funkcji]”. Bez takiego identyfikatora żadne zapytanie nie zostanie obsłużone, nawet jeśli klucz API jest poprawny.
Struktura zapytania
Każde wywołanie metody search musi zawierać trzy obowiązkowe obiekty. Pierwszy to clientContext z identyfikatorem partnera. Drugi to userContext, w którym partner przekazuje adres IP użytkownika końcowego (wymagany) oraz opcjonalnie kod regionu w standardzie ISO 3166. Trzeci to searchQuery z właściwym zapytaniem i parametrami filtrowania. Warto zwrócić uwagę na wymóg przekazywania IP użytkownika: Google chce wiedzieć, w czyim imieniu partner odpytuje indeks, co ma znaczenie zarówno dla lokalizacji wyników, jak i dla kontroli nadużyć.
Parametry i limity
| Parametr | Wartość | Uwagi |
|---|---|---|
| pageSize | 1–20, domyślnie 10 | Maksymalnie 20 wyników na jedno zapytanie |
| pageToken | token tekstowy | Paginacja: token z odpowiedzi trafia do kolejnego zapytania |
| query | ciąg znaków | Obsługuje operatory wyszukiwania Google |
| languageCode | kod języka | Język interfejsu wyników |
| restrictLanguageCode | kod języka | Ogranicza wyniki do dokumentów w danym języku |
| restrictRegionCode | kod ISO 3166 | Ogranicza wyniki do wybranego kraju |
| safeSearch | OFF / ON | Filtr treści dla dorosłych |
| sortExpression | np. sort=date | Sortowanie według daty zamiast trafności |
| days / weeks / months / years | liczba całkowita | Filtr świeżości, tylko jeden naraz |
Co zwraca API
Odpowiedź składa się z trzech części. Tablica searchResults zawiera właściwe wyniki, a każdy z nich niesie tytuł (w wersji zwykłej i HTML), adres do wyświetlenia, skrócony adres, snippet (również w dwóch wersjach), typ MIME oraz format pliku. Obiekt searchInfo dostarcza metadane, w tym szacowaną łączną liczbę wyników i czas wykonania. Pole nextPageToken pozwala pobrać kolejną stronę i jest puste, gdy wyników już nie ma. Dokumentacja wspomina też o sugestiach poprawionego zapytania, czyli odpowiedniku znanego z interfejsu „Czy chodziło Ci o”.
Czego w odpowiedzi nie ma? Wszystkiego, co w 2026 roku definiuje wygląd strony wyników Google. Brak AI Overviews, brak danych z AI Mode, brak grafów wiedzy, karuzel, wyników lokalnych, boksów z produktami czy pytań „People also ask”. Web Search Service API to dziesięć niebieskich linków w formie JSON, nic więcej.
Co to znaczy dla SEO i AIO
Publikacja dokumentacji zamyka pewien rozdział i otwiera kilka pytań, które dotyczą bezpośrednio polskiego rynku narzędzi SEO.
Legalny dostęp do SERP staje się przywilejem
Do tej pory istniała jedna oficjalna, choć droga i limitowana, ścieżka do wyników Google dla każdego dewelopera. Po 1 stycznia 2027 roku pozostanie tylko ścieżka partnerska, o której Google nie mówi, jak się na nią dostać. W praktyce oznacza to, że dostawcy narzędzi do monitoringu pozycji, analizy SERP i badania konkurencji zostają z tym, z czym byli od lat: scrapingiem wyników przez sieci proxy i rozwiązania typu SERP API od firm trzecich.
Ten obszar jest dziś w stanie prawnego przeciągania liny. Z jednej strony amerykański sąd oddalił skargi Google przeciwko SerpApi, uznając, że scraping publicznie dostępnych wyników nie narusza DMCA, co szerzej opisaliśmy w tekście o wyroku w sprawie SerpApi. Z drugiej strony Google w sierpniu wdrożył przekierowania google.com/goto na linkach organicznych, co utrudnia narzędziom odczytywanie docelowych adresów. Nowe API pokazuje, że firma nie zamierza złagodzić kursu: albo jesteś partnerem, albo radzisz sobie sam.
Nierówny dostęp dla konkurencji w AI search
Najciekawsze pytanie brzmi, kim są partnerzy. Dokumentacja nie wymienia żadnej firmy, ale sam format identyfikatora klienta („partner, produkt, zestaw funkcji”) sugeruje, że chodzi o zewnętrzne produkty korzystające z indeksu Google jako źródła danych. W branży od miesięcy spekuluje się, że to właśnie tą drogą wyniki Google mogą zasilać asystentów AI i wyszukiwarki firm trzecich. Jeśli tak jest, to Web Search Service API staje się jednym z kluczowych kanałów, którymi treści z indeksu Google trafiają do odpowiedzi generowanych przez modele językowe, a więc kanałem, na który specjaliści AIO nie mają żadnego bezpośredniego wpływu ani wglądu.
Z perspektywy właściciela strony oznacza to jedno: obecność w indeksie Google jest warunkiem koniecznym widoczności nie tylko w samym Google, ale potencjalnie także w produktach partnerów, którzy z tego indeksu korzystają. Filtry restrictLanguageCode i restrictRegionCode wskazują przy tym, że partnerzy mogą precyzyjnie zawężać wyniki do polskiego rynku, więc treści w języku polskim będą konkurować w tym kanale między sobą, a nie z całym anglojęzycznym internetem.
Europejski kontekst: DMA i licencje na dane
Warto zestawić nowe API z inną inicjatywą Google, która rusza w tym miesiącu. Na mocy art. 6 ust. 11 aktu o rynkach cyfrowych (DMA) Google uruchamia w Europejskim Obszarze Gospodarczym program licencjonowania danych z wyszukiwarki dla konkurencyjnych wyszukiwarek, a pierwsze umowy mają być zawierane od 17 września. Pisaliśmy o tym w artykule o licencjach na dane z wyszukiwarki w UE. Web Search Service API i program DMA to formalnie dwie różne rzeczy: pierwsze jest globalnym produktem partnerskim, drugie regulacyjnym obowiązkiem w EOG. Łączy je jednak wspólny wniosek: Google buduje kontrolowane, umowne kanały dystrybucji swoich danych, jednocześnie zamykając te otwarte.
Checklista dla zespołów, które dziś korzystają z API Google
Jeśli w waszym stacku jest Custom Search JSON API albo wyszukiwarka Programmable Search Engine z włączonym przeszukiwaniem całej sieci, warto już teraz zrobić inwentaryzację. Sprawdźcie:
- które procesy (monitoring marki, research, alerty, moduły w narzędziach wewnętrznych) faktycznie wysyłają zapytania do API i ile ich jest miesięcznie,
- czy wynik wymaga pełnego indeksu Google, czy wystarczy przeszukiwanie zdefiniowanej listy domen, którą nadal obsługuje Programmable Search Engine,
- jaki zewnętrzny dostawca SERP API pokrywa wasze potrzeby w zakresie polskich wyników, lokalizacji i częstotliwości odpytywania,
- jak wygląda koszt i ryzyko prawne alternatywy w porównaniu z obecnym rozwiązaniem, zwłaszcza jeśli dane trafiają do produktu sprzedawanego klientom.
Reakcje branży
Search Engine Journal, który jako pierwszy opisał dokumentację, podkreśla, że Google udokumentował API dla partnerów, ale nie powiedział, czy obecni użytkownicy Custom Search JSON API mogą na nie przejść, ani jakie wymagania muszą spełnić firmy, aby zostać partnerami. To kluczowa luka: tysiące integracji ma dziś termin ważności ustawiony na 1 stycznia 2027 roku i żadnej oficjalnej informacji o alternatywie w zasięgu ręki.
W środowisku deweloperskim styczniowa decyzja o wygaszeniu Custom Search JSON API od miesięcy wywołuje falę poradników migracyjnych i komentarzy. Powtarza się w nich jedna teza: rekomendowany przez Google Vertex AI Search nie jest zamiennikiem, tylko innym produktem z enterprise’owymi minimami, a jego wdrożenie w miejsce prostego API do wyszukiwania w sieci to nie migracja, lecz przebudowa. Na tej niepewności korzystają konkurenci. Brave aktywnie promuje własne Search API jako zamiennik dla dotychczasowych użytkowników Google, a dostawcy SERP API od SerpApi po SearchApi pozycjonują się jako jedyna dostępna dla wszystkich droga do wyników Google w czasie rzeczywistym.
W polskiej branży SEO temat wywołuje mniej emocji, bo większość narzędzi do monitoringu pozycji od dawna nie korzysta z oficjalnego API Google, tylko ze scrapingu. Dla nich zmiana jest neutralna. Więcej do stracenia mają zespoły, które budowały własne integracje na Custom Search JSON API: wewnętrzne systemy monitoringu marki, moduły researchu w narzędziach contentowych czy automatyzacje alertów. Te rozwiązania trzeba przepisać do końca roku.
Co dalej
W najbliższych miesiącach warto obserwować trzy rzeczy. Po pierwsze, czy Google opublikuje jakiekolwiek zasady rekrutacji partnerów lub cennik. Dotychczasowe milczenie sugeruje, że lista partnerów będzie krótka i negocjowana indywidualnie, na wzór umów licencyjnych z dużymi platformami. Po drugie, czy w dokumentacji pojawią się kolejne pola odpowiedzi, na przykład sygnały związane z AI Overviews lub danymi strukturalnymi. Obecny obiekt webSearch w zapytaniu jest pusty i oznaczony jako miejsce na przyszłe parametry, co może zapowiadać rozbudowę.
Po trzecie, i to jest najważniejsze dla narzędzi SEO, jak zachowa się rynek scrapingu po 1 stycznia 2027 roku. Jeśli oficjalna droga do indeksu będzie faktycznie zamknięta dla ogółu, presja na scraping wzrośnie, a wraz z nią motywacja Google do dalszych zmian technicznych po stronie strony wyników. Sierpniowe przekierowania goto, które opisaliśmy w tekście o zmianie linków w wynikach wyszukiwania, mogą być dopiero początkiem.
Dla zespołów SEO i AIO w Polsce praktyczna rada jest prosta. Jeśli korzystacie z Custom Search JSON API lub z opcji przeszukiwania całej sieci w Programmable Search Engine, zaplanujcie migrację na najbliższy kwartał, a nie na grudzień. Jeśli budujecie produkt, który potrzebuje wyników Google w skali, liczcie się z tym, że jedyną dostępną opcją pozostaną zewnętrzne SERP API, z całą ich niepewnością prawną i kosztową. A jeśli zależy wam na widoczności treści w produktach partnerów Google, upewnijcie się, że wasze strony są poprawnie indeksowane i mają jednoznacznie określony język oraz region, bo to właśnie po tych parametrach partnerzy będą filtrować wyniki.
FAQ
Czym jest Web Search Service API od Google?
To interfejs programistyczny, który pozwala pobierać wyniki wyszukiwania z całego indeksu Google w formacie JSON, przez REST lub gRPC. Dokumentacja została zaktualizowana 9 września 2026 roku. Dostęp mają wyłącznie partnerzy z podpisaną umową z Google, a każde zapytanie wymaga identyfikatora klienta przypisanego do tej umowy.
Czy mogę zastąpić Custom Search JSON API nowym Web Search Service API?
Na razie nie ma takiej możliwości dla zwykłych deweloperów. Google nie opublikował ani zasad rekrutacji partnerów, ani cennika, ani informacji o ścieżce migracji z Custom Search JSON API. Oficjalna rekomendacja dla dotychczasowych użytkowników to Vertex AI Search, który jednak nie daje dostępu do publicznego indeksu wyszukiwarki.
Kiedy Google wyłączy Custom Search JSON API?
1 stycznia 2027 roku. Interfejs jest już zamknięty dla nowych klientów. W tym samym terminie zniknie opcja „Search the entire web” w istniejących wyszukiwarkach Programmable Search Engine, a nowe wyszukiwarki tworzone od 20 stycznia 2026 roku mogą przeszukiwać maksymalnie 50 wskazanych domen.
Jakie dane zwraca Web Search Service API?
Maksymalnie 20 wyników na zapytanie (domyślnie 10), każdy z tytułem, adresem, snippetem, typem MIME i formatem pliku, plus szacowaną łączną liczbę wyników, czas wykonania i token do kolejnej strony. API nie zwraca AI Overviews, wyników lokalnych, grafów wiedzy ani innych elementów rozszerzonych strony wyników.
Co ta zmiana oznacza dla narzędzi SEO w Polsce?
Dla narzędzi opartych na scrapingu wyników nic się nie zmienia, choć presja techniczna ze strony Google może rosnąć. Zespoły, które budowały własne integracje na Custom Search JSON API, muszą przepisać je do końca 2026 roku, najczęściej na zewnętrzne SERP API. Właściciele stron powinni zadbać o poprawną indeksację oraz jednoznaczne oznaczenie języka i regionu treści.
